#026 Stworzenie kobiety


Bóg mówi do Adama:
– Adam daj żebro!
– Nie dam!
– No Adam daaaj!!!
– Nie dam!
– No proszę Adam daj!!
– Nie dam, mam jakieś złe przeczucie.

Dodaj komentarz

Filed under Dowcipy

#025 O kobietach


Dowód, że kobiety to inny gatunek: możesz takiej mówić sto razy, że jest piękna, i nic się nie stanie – ale powiesz raz, że jest gruba i zapamięta to do końca życia. To dlatego, że grube słonie nigdy nie zapominają.

Dodaj komentarz

Filed under Dowcipy

#024 Góral antysemita


Góral staje przed sądem za pobicie na ulicy siedmiu przechodniów. Sędzia pyta:

– Powiedzcie, baco, jak to było?
– Siedziałem sobie spokojnie w „Kryształowej” w Zakopanem. Zamówiłem „setkę” i sięgnąłem po najświeższą gazetę. I co czytam? Żydzi napadli na Arabów! Tak się zdenerwowałem, że wypiłem drugą „setkę”. Czytam dalej. I co? Żydzi doszli już do Nilu! Zamówiłem następną „setkę”. Czytam dalej, a tam jak wół: Żydzi są już pod Kairem! Tak się wnerwiłem, że wypiłem jeszcze jedną „setkę” i wyszedłem z „Kryształowej”. Patrzę, a Żydzi już tutaj! No to ja…

Dodaj komentarz

Filed under Dowcipy

#023 Student po spożyciu


Przychodzi nawalony student na egzamin z matematyki i pyta profesora, czy może zdawać, jeżeli jest po spożyciu. Profesor był litościwy, więc stwierdził, że nie ma sprawy. Na rozgrzewkę kazał studentowi narysować sinusoidę. Student wziął kredę, podszedł do tablicy i narysował piękną sinusoidę. Profesor powiedział:
– No widzi Pan, jednak Pan umie.
Na to student:
– Niech Pan chwilkę poczeka, to dopiero układ współrzędnych.

Dodaj komentarz

Filed under Dowcipy

#022 Absolwent szuka pracy


Przychodzi absolwent do biura pośrednictwa pracy i pyta:
– Czy jest praca dla absolwenta?
– Oczywiście że tak: pensja 10000 zł, komórka i samochód służbowy.
– Pani żartuje?
– Sam Pan zaczął

Dodaj komentarz

Filed under Dowcipy

#021 Mroczna Anegdota


Dzisiaj będzie trochę strasznie, jak wspominam tą historię to krew mrozi mi się w żyłach wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że nocne wyjście do śmietnika potrafi być tak ekscytujące, aż do pewnej nocy.

Mam żonę, która jest szaloną czytelniczką, jak jakaś książka ją zaciekawi to do białego rana leży i czyta. Tamtej nocy też tak było, ja już po całym dniu pisania Wam anegdot (hehe🙂 ) spałem padnięty jak pies Pluto. Aż w pewnym momencie nasz kochany pies Szarik wskoczył na łóżko z jasną prośbą o spacerek w wiadomych celach. Jako że współmałżonka i tak nie spała, jakoś udało mi się ją nakłonić do wyjścia. Poszli, piesek najbardziej zadowolony. Ja już się oddawałem objęciom Orfeusza, aż nagle krzyk i szybko przybiegli znowu. Pytam się o co chodzi, żona twierdzi że w śmietniku coś hałasuje. Ja niezadowolony wstaję z łóżka i idę, faktycznie coś słychać ze śmietnika, podchodzę, a to płacz, płacz dziecka. Ja się zastanawiam co tutaj się dzieje, podchodzę i widzę wystającą nogę z zawiniątka. Podnoszę, rozkładam, a tam lalka płacze, taka elektroniczna. Ja zdziwiony co tutaj to robi, ale szybko skojarzyłem z sąsiadami co mają małą dziewczynkę, najwidoczniej zabawka się znudziła, ale nie wyjęli baterii i jakiś ruch ją „obudził”.

Zawsze sobie opowiadamy to historię kiedy ktoś wieczorem chce wyjść z Szarikiem, żeby uważał na śmietnik.🙂

TheKortyzol

Dodaj komentarz

Filed under Anegdoty

#020 Przebudzenie anegdot


Jako że to mój pierwszy wpis chciałbym się przywitać. Witam jestem Kortyzol i będę się podpisywał TheKortyzol, jestem kolejnym nabytkiem naszej wielkiej redakcji. Wspólnie postanowiliśmy rozbudować naszą zawartość i dodać trochę anegdotek z mojego jak już długiego i śmiesznego żywota. Więc, dzięki i miłego czytania😀

Kiedyś podczas pobytu w szpitalu przydarzyła mi się śmieszna historia. Opowiadam ją zawsze przy licznych obiadach rodzinnych. Mianowicie ze mną na sali leżał starszy pan, tak na oko pod 50. Lekarz zaczął obchód zadając rutynowe pytania pacjentom co do diety, trybu życia etc. Aż dochodzi do pytania o alkohol, starszy [p]acjent bez zawahania zaprzecza. [L]ekarz na niego patrzy spod okolarów nie dowierzając i wywiązuje się taki o to dialog:

[P] – no nie piję, tylko do obiadu ćwiarteczkę

[L] – w niedzielę?

[P] – nie no w niedzielę to pół litra

 

Zawsze z łzami w oczach wspominam tą kuriozalną historię.

TheKortyzol

Dodaj komentarz

Filed under Anegdoty